“Tego Ci nie powiem” – to emocjonalna opowieść, o przyjaźni, miłości i trudnych wyborach. Momentami ogrzewa serce pięknem opisanych relacji bohaterów; momentami wzrusza; momentami śmieszy.

To z pewnością wyjątkowa książka tak jak jej autorka – Linda Zielińska. Miałam wielką przyjemność porozmawiać z nią o emocjach i wyzwaniach, jakie towarzyszyły jej przy pisaniu książki. Niechętnie, odsłoniła mi również mały skrawek swoich literackich planów…

Marta Hajduk – Twoja książka największe wrażenie wywiera na czytelnikach, którzy przeżywali swoje dzieciństwo w latach 90. Dzięki Tobie mogą raz jeszcze wybrać się w sentymentalną podróż do tamtych czasów. Powiedz, za czym Ty najbardziej tęsknisz z tego okresu?

Linda Zielińska – Jest cała masa takich rzeczy, w końcu jestem dzieckiem lat 90. 🙂 Przede wszystkim jednak tęsknię za czasem spędzanym bez telefonu komórkowego. Dzieciaki teraz nawet na placach zabaw wpatrzone są w ekrany, zamiast korzystać z tego czasu wolności, który docenia się z biegiem lat. Dodatkowo za dwa złote od rodziców można było wykupić pół osiedlowego sklepu! Aktualnie chyba każdy chciałby do tego wrócić.

M. H. – Co było dla Ciebie największym wyzwaniem podczas pisania książki?

L. Z. – Zestawienie ze sobą w zasadzie dwóch obcych światów. Musiałam przeprowadzić dobry i wnikliwy research głównie po stronie Natalii, gdyż nie miałam okazji jej poznać, a sama kultura rosyjska nigdy nie była mi bliska. Nie miałam również możliwości zaczerpnięcia wiedzy u źródła. Musiałam zdać się w pewnych kwestiach na informacje, które przekazywał mi Adam.

M. H. – Pozwoliłaś każdemu bohaterowi opowiadać historię ze swojej perspektywy. Co więcej, zwracają się oni bezpośrednio do czytelnika, tworząc z nim bliską relację. Skąd pomysł na taką wieloosobową i bezpośrednią narrację?

L. Z. – Muszę przyznać, że do tej pory przeczytałam mało książek, w których bohater zwraca się bezpośrednio do czytelnika. To było pierwszym bodźcem do takiego kroku. Uważam, że zwroty czy zapytania ściśle nawiązujące do odbiorcy zwracają jego uwagę, angażują w czytaną treść.

Pomagają również odnaleźć się w sytuacji. Tak, jak wspomniałaś w pytaniu – tworzą relację z czytelnikiem. Kiedy bohater zadaje pytanie w stronę odbiorcy tekstu, wywołuje u niego reakcję – oczywiście mniej lub bardziej pozytywną 🙂 .

Uznałam też, że wieloosobowa narracja, z podziałem na kobietę i mężczyznę będzie strzałem w dziesiątkę (przynajmniej chciałam, żeby była 🙂 ). Kobieta
i mężczyzna mają różne punkty widzenia, odmienne podejście do wielu spraw. Są po prostu różni.

Pewne kwestie dla kobiet mają wielkie znaczenie, dla mężczyzn nie. Dodatkowo w tym przypadku różnica kulturowa miała istotną rolę między bohaterami. Czy udało mi się osiągnąć cel taką narracją bezpośrednią? To już pytanie do czytelników 🙂 .

M. H. – Co czułaś po napisaniu książki? W końcu spełniłaś swoje marzenie.

L. Z. – To prawda, to było moje marzenie, odkąd przeczytałam Harry’ego Pottera. Nie mogłam wyjść z podziwu, jak autorka stworzyła całą historię i byłam (w sumie nadal jestem) pod ogromnym wrażeniem jej wyobraźni.

Na pewno czułam dużą radość, bo w końcu udało mi się przelać na papier, to co przez kilka miesięcy siedziało mi w głowie. Ta historia po prostu musiała być opowiedziana, bo takie wydarzenia nie mają miejsca na co dzień.

Z drugiej strony była też ogromna niepewność. Mówiłam sobie: wydasz książkę fajnie, a co będzie, jak się nie spodoba? Jeśli tylko ty uważasz, że była to historia warta uwagi? Targały mną ogromne i sprzeczne emocje, ale uważam podobnie jak mój bohater, że „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”.

M. H. – Czy zdradzisz nam, w którym momencie przewinęłaś się przez fabułę „Tego Ci nie powiem”?

L. Z. – Aż ciśnie mi się na klawiaturę, że: Tego Ci nie powiem! 🙂 Nie chciałabym psuć zabawy tym, którzy książki jeszcze nie przeczytali. Powiem tylko, że odegrałam tam całkiem istotną rolę wraz z moją stalkerską żyłką.

M. H. – Jakie uczucia towarzyszyły Ci, kiedy pierwszy raz zobaczyłaś swoje „papierowe dziecko” na półce w księgarni?

L. Z. – Niedowierzanie i szczęście, że się udało i faktycznie jestem w Empiku! Marzyłam o tym, wiadomo, ale nie wszystkie marzenia się spełniają, to się udało! Pamiętam, że wybrałam się do toruńskiego Empiku razem ze znajomymi, żeby troszeczkę nielegalnie podpisać kilka egzemplarzy książki i sprawić komuś radochę, jeśli weźmie akurat ten egzemplarz w dłonie, chyba się udało!

M. H. – Czy z perspektywy czasu, opowiedziałabyś tę historię inaczej?

L. Z. – Myślę, że nie opowiedziałabym tej historii inaczej. Ona w tamtym momencie siedziała w mojej głowie w taki sposób, w jaki została przekazana, emocje, które mi towarzyszyły, starałam się przelać na papier.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że inaczej układałabym zdania, może bardziej rozbudowałabym pewne wątki, ale to chyba wynika z pewnego rodzaju rozwoju (tak mi się wydaje 🙂 ).

Jestem zdania, że kota można zagłaskać na śmierć, tak samo jest w przypadku tekstu. Można go poprawiać i uznać, że nigdy nie będzie doskonały albo wrócić po czasie i nie być z niego zadowolonym. Tylko pytanie, czy o to właśnie chodzi? W momencie debiutu byłam zadowolona z opowiedzianej historii. Tego się trzymam.

M. H. – Zdradzisz nam, czy pracujesz już nad nową powieścią? Pozwolisz bohaterom „Tego Ci nie powiem” opowiedzieć ciąg dalszy ich historii?

L. Z. – Tego Ci zdecydowanie NIE powiem! Ha, ha! Sporo osób jest bardzo zaskoczonych zakończeniem powieści i nie ukrywam, że celowo zostawiłam sobie taką furtkę, żeby mieć możliwość powrócić do bohaterów. Zebrała się całkiem liczna grupka, która „nęka” mnie w wiadomościach prywatnych o ciąg dalszy. Powiem tylko, że czas i życie pokaże, czy i co słychać u Natalii i Adama, niczego nie wykluczam 🙂 .

Pracuję nad czymś innym, historia nie będzie już oparta na faktach, ale jeśli uda mi się ją wydać, przeniosę czytelników w typowo książkowy świat 🙂 .

M. H. – Dziękuję Ci serdecznie za czas, który poświęciłaś na nasz wywiad.

Trzymam mocno kciuki, za szybkie ukończenie dzieła. Życzę Ci mnóstwo inspiracji oraz ogromnego grona zachwyconych czytelników.

Moje serce już skradłaś, więc czekam z niecierpliwością na każdą książkę, która „wyskoczy” spod Twojej klawiatury 😉.

Author J. P.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.